Rodowód brody Lama.

Bezkarność wypowiedzi gwarantowana!

Rodowód brody Lama.

Wiadomośćprzez Tzeentch » Pt paź 10, 2003 2:09 pm

Tak... Chciałbym rozpętać dyskusję na temat, jaki rodowód ma broda Lama (a może nie ma rodowodu i jest mieszańcem?). On sam twierdzi, iż jest to broda chakerska. Osobiście nie zgadzam się z tym twierdzeniem - układ włosów w powyższej brodzie wskazuje na brodę sowiecką. Jednak długość oraz kształt wskazują na rodowód chaldejski - być może stąd twierdzenie Lama, iż jest to rasowa broda chakerska (podobne brzmienie obu słów - może sprzedawca się pomylił, albo Lam źle usłyszał). Co o tym sądzicie?
Emblemat użytkownika
Tzeentch
książę wampirów
 
Wiadomości: 1280
Dołączył(a): Śr maja 08, 2002 2:00 am
Lokalizacja: Szczecin

Wiadomośćprzez Lam » Pt paź 10, 2003 3:16 pm

Sprzedawca nie mógł się pomylić, bo go nie ma - nikt mi jej nie sprzedał, sam taką piękną zapuściłem! Chakerską mogę nazywać ją z własnego doświadczenia, porównując z brodami takich sław jak
Obrazek
RMS,

Obrazek
Alan i

Obrazek
Mad Dog...
Emblemat użytkownika
Lam
władca Leanderu
 
Wiadomości: 2886
Dołączył(a): Pn maja 28, 2001 2:00 am
Lokalizacja: 22°17' E - 52°11' N

Wiadomośćprzez Tzeentch » Pt paź 10, 2003 3:46 pm

Ten ostatni to plagiat! Toż to model św. Mikołaja!
Emblemat użytkownika
Tzeentch
książę wampirów
 
Wiadomości: 1280
Dołączył(a): Śr maja 08, 2002 2:00 am
Lokalizacja: Szczecin

Wiadomośćprzez Gerino » Pt paź 10, 2003 3:54 pm

Nie znam się zbytnio na brodach, bom gołowąs, jednak muszę stwierdzić, że brody Lama nie powstydziłby się żaden Borys ani Iwan.
“Though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no evil,” yeah, because I’m the wickedest sonofabitch you’re gonna find down here.
Emblemat użytkownika
Gerino
 
Wiadomości: 2179
Dołączył(a): Wt wrz 24, 2002 6:23 pm

Wiadomośćprzez Ulryk-away » Pt paź 10, 2003 4:19 pm

A ja nie wiem, kto to RMS, Alan i Mad Dog. Czy to nowe wcielenie drużyny A?
Ulryk-away
władca Drimith
 
Wiadomości: 352
Dołączył(a): Wt maja 29, 2001 2:00 am

Wiadomośćprzez Lam » Pt paź 10, 2003 4:27 pm

To są tacy prawdziwi hakerzy, znani każdemu świadomemu linuksowcowi (linuksowcowi to zwłaszcza Alan). Znaczy, RMS to już mało haker, a bardzo krzykacz. Ale brodę ma nadal zacną.
Emblemat użytkownika
Lam
władca Leanderu
 
Wiadomości: 2886
Dołączył(a): Pn maja 28, 2001 2:00 am
Lokalizacja: 22°17' E - 52°11' N

Wiadomośćprzez Tzeentch » Pt paź 10, 2003 5:28 pm

Nadal sądzę, że to model sowiecki, ewentualnie sowiecko-islamski. Nie chakerski. Ale... zapytajmy o to naszych bohaterów...


Ci, którzy mają sowieckie brody, podnieść prawą rękę!


<George Bernard Shaw, stary socjalista...>
Obrazek

<Tego pana nie trzeba przedstawiać>
Obrazek

<Tego tym bardziej :) >
Obrazek

No i co Ty na to?
Emblemat użytkownika
Tzeentch
książę wampirów
 
Wiadomości: 1280
Dołączył(a): Śr maja 08, 2002 2:00 am
Lokalizacja: Szczecin

Wiadomośćprzez Gerino » Pt paź 10, 2003 6:13 pm

Buhahaha....
Mocna riposta. To ja dorzucę innych:
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek<-to mój ulubiony :)

I co wy na to?
“Though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no evil,” yeah, because I’m the wickedest sonofabitch you’re gonna find down here.
Emblemat użytkownika
Gerino
 
Wiadomości: 2179
Dołączył(a): Wt wrz 24, 2002 6:23 pm

Wiadomośćprzez Jemkit » Pt paź 10, 2003 9:10 pm

Gerino, kurwa zmniejsz te rysunki lub umiesc je na innym serwerze.
Emblemat użytkownika
Jemkit
 
Wiadomości: 272
Dołączył(a): Pt kwi 05, 2002 2:00 am
Lokalizacja: ze wsi

Wiadomośćprzez Gerino » Pt paź 10, 2003 10:01 pm

“Though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no evil,” yeah, because I’m the wickedest sonofabitch you’re gonna find down here.
Emblemat użytkownika
Gerino
 
Wiadomości: 2179
Dołączył(a): Wt wrz 24, 2002 6:23 pm

Wiadomośćprzez Val » Pt paź 10, 2003 10:19 pm

Mao nas, Mao nas,
Do pieczenia chleba,
Jeszcze Ciebie, towarzyszu
Tutaj nam potrzeba!
ulice upadły mi na bablon
Emblemat użytkownika
Val
 
Wiadomości: 2203
Dołączył(a): N lis 10, 2002 3:26 pm
Lokalizacja: Skąd mam wiedzieć?

Wiadomośćprzez Lam » Pn paź 13, 2003 9:59 am

Obrazek
Ale podobny do Lenina z wcześniejszego zdjęcia trochę, nie? A Dzierżyński podobny do mojego starego :( Macie więc tu dobrego zdrowego naprawdę prawicowego brodacza. I mi tu żadnych cweli socjalistycznych nie wklejać.
Emblemat użytkownika
Lam
władca Leanderu
 
Wiadomości: 2886
Dołączył(a): Pn maja 28, 2001 2:00 am
Lokalizacja: 22°17' E - 52°11' N

Wiadomośćprzez Glow » Pn paź 13, 2003 2:40 pm

Hmm... Ważna jest długość a nie polityczne pochodzenie brody. No może lepiej powiedzieć rozmiary. I zwracam uwagę że panowie od kmputerów równie rozmiarowe co brody mają inne dekoracje twarzy. A Lam ma piękną czapeczkę co może sugerować, że jego czoło ma swój koniec w nie politycznym miejscu. I tu należy się zastanowić czy rozmiar brody nie kłóci się z prawdopodobnym rozmiarem czoła Lama. Jak również nad ewentulaną wymową takiej migracji cebulek z północnej części głowy Lama, skrywanej pod czapeczką, na stronę południową.
Glow
 
Wiadomości: 27
Dołączył(a): Pn wrz 15, 2003 4:07 pm
Lokalizacja: Solace

Wiadomośćprzez Tzeentch » Pn paź 13, 2003 5:16 pm

Skad Ty wziąłeś tak stare zdjęcie?? JKM już od dawna nie ma brody, którą obiecał zgolić po przegranych wyborach prezydenckich osiem lat temu.

P.S. Dzęki jednak za zdjęcie tego wybitnego męża stanu!
Emblemat użytkownika
Tzeentch
książę wampirów
 
Wiadomości: 1280
Dołączył(a): Śr maja 08, 2002 2:00 am
Lokalizacja: Szczecin

Wiadomośćprzez Gerino » Pn paź 13, 2003 5:44 pm

I mi tu żadnych cweli socjalistycznych nie wklejać.

No wiesz co? Mimo iż większość podejrzewa, iż mam koneksje z PiSem, to jestem z przekonań socjalistą utopijnym, więc uszanuj moje poglądy i nie rzucaj mięsem >=]
“Though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no evil,” yeah, because I’m the wickedest sonofabitch you’re gonna find down here.
Emblemat użytkownika
Gerino
 
Wiadomości: 2179
Dołączył(a): Wt wrz 24, 2002 6:23 pm

Wiadomośćprzez Lam » Wt paź 14, 2003 9:27 am

Tzeentch napisał(a):Skad Ty wziąłeś tak stare zdjęcie?

Te wasze były jeszcze starsze, no, może poza Osamą, chociaż i to nie wiadomo.
Emblemat użytkownika
Lam
władca Leanderu
 
Wiadomości: 2886
Dołączył(a): Pn maja 28, 2001 2:00 am
Lokalizacja: 22°17' E - 52°11' N

Wiadomośćprzez Val » Wt paź 14, 2003 1:28 pm

Podzielam zdanie Gerina. Odpierdol się, drogi Lamie od socjalistów, dziękuję!
Wkurwiają mnie niektóre Twoje komentarze!
No dobra...
Wszystkie Twoje komentarze mnie wkurwiają!
ulice upadły mi na bablon
Emblemat użytkownika
Val
 
Wiadomości: 2203
Dołączył(a): N lis 10, 2002 3:26 pm
Lokalizacja: Skąd mam wiedzieć?

Wiadomośćprzez Tzeentch » Wt paź 14, 2003 5:45 pm

Eee, wybaczcie chłopaki, ale ja jestem fanem tego pana, którego zamieścił Lam na ostatku (należę do UPR) i w związku z tym też za bardzo nie lubię socjalistów...

Pozdrowionka;)
Emblemat użytkownika
Tzeentch
książę wampirów
 
Wiadomości: 1280
Dołączył(a): Śr maja 08, 2002 2:00 am
Lokalizacja: Szczecin

Wiadomośćprzez Gerino » Wt paź 14, 2003 8:42 pm

Popraw się, nie lubisz socjalizmu, ludzie to inna sprawa, przekonania inna.
“Though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no evil,” yeah, because I’m the wickedest sonofabitch you’re gonna find down here.
Emblemat użytkownika
Gerino
 
Wiadomości: 2179
Dołączył(a): Wt wrz 24, 2002 6:23 pm

Wiadomośćprzez Tzeentch » Wt paź 14, 2003 11:13 pm

Nie. Ja nie tylko nie lubię socjalizmu, ale także socjalistów. Przyrównałbym socjalizm do zarazy, a socjalistów do siewców tej zarazy. Jedno z drugim idzie w parze. Uważam socjalistów za największe zło tego świata i jako takich należy ich wszystkich wytępić. Prywatnie mogę czuć sympatię do tego i owego (wiem, że to troszkę dziwnie brzmi), ale moja sympatia kończy się, gdy tylko taki zacznie się rozwodzić nad swoim ukochanym systemem i, nie daj Boże, namawiać innych do wyznawania tej ideologii.
Emblemat użytkownika
Tzeentch
książę wampirów
 
Wiadomości: 1280
Dołączył(a): Śr maja 08, 2002 2:00 am
Lokalizacja: Szczecin

Wiadomośćprzez Nieobecny » Śr sty 21, 2004 12:36 pm

Pozwolę sobię/sobą zaszczycić ten temat dając mych słów tu kilka..


Bliżej mi do romantycznego rewolucjonisty niż pragmatycznego pozytywisty. Mimo, że to pierwsze w konsekwencji grozi swego rodzaju samozagładą. Cóż, kwestia charakteru i proporcji, gdzie bunt a gdzie pokora.. Należy tutaj powiedzieć zasadniczą rzecz: liberalizm gospodarczy jest koniecznością –nie można skutecznie realizować jakiejkolwiek polityki bez zaplecza ekonomicznego, bez środków na jej pokrycie.. Oczywiście polityka liberalna jest tyle w swojej istocie prosta co i brutalna/okrótna. Lecz pozostaję kwestia ideii i ludzi, którzy są nimi zarażeni. Skrajności w pewnym sensie są wygodne, łatwiej do nich się odnieść, jak i się z nimi identyfikować. Zatem rozpatrujemy lewicowość i prawicowość. Dla mnie bezspornie i jaskrawo, wręcz krwawojaskrawo;) jawi się wyższość lewej ścieżki. Zasadniczo lewicowcy to idealiści, często wręcz utopijni. Patrzą nazbyt często zbyt daleko, nie mogąc realnie ocenić bieżących spraw. W przeciwieństwie prawicowcy nie mogąc wyjść poza mury własnej przyślepionej percepcji, skupiając się często na małostkowych sprawach. Stąd można by było wysnuć wniosek, że do spraw planistycznych idealnie nadają się socjaliści, natomiast prawa strona zajęła by się sprawami operacyjnymi. Przewaga ilościowa powinna być prawicowców, pokładając ufność w jakość wyobraźni i inteligencję użytkowników tego tekstu:) nie będę dopisywał dlaczego. Prawdopodobnie każda strona jest tak samo dobra, o ile jest skuteczna. Również do każdej z tych stron obraz świata docierający do świadomości kształtowany jest przez inne filtry. Jeden i drugi jest tak samo prawdziwy, mimo, ze inny. Nie neguję wartośći prawicowych, ludzie o takich poglądach są bardzo potrzebni. To właśnie oni dbają o wartości już usankcjonowane i ugruntowane w społeczeństwie. Uważam, że drastyczna większość kobiet jest prawicowa(często nawet pozostając w nieświadomośći tego faktu, wkońcu nie trzeba czegoś nazwać na własny czy czyjś użytek, aby potwierdzić tego istnienie..) Powiedziałbym wręcz, że są one naturalnie prawicowe, biologicznie. Dzięki temu społeczeństwo może istnieć w aktualnym stanie, wsparte o ten solidny fundament. Bo to one szczególnie dbają o wpojenie wg nich właściwych wartości własnym dzieciom, śląc je do kościoła, szkoły, tłumacząc potrzębę uczestnictwa w różnych dziedzinach życia, jak i do niego przysposabiania. Po prostu tradycja. Prawa strona, to strona akceptująca obecny stan rzeczy. Nie ma tam innowacji, lecz sukcesywne skupianie się na poprawie tego co jest. Oczywiście można prawicowcom wypomnieć tak często występujący u nich obskurantyzm, ciemnotę, społeczne i intelektualne zacofanie.. Trzeba pamiętać, że to właśnie dzięki socjalistom doszło do równouprawnienia kobiet. To tak całościowo na świecie, a w Polsce mogę bezpośrednio wymienić J. Piłsudzkiego, socjalistę, który dekretem zrównał prawa obu płci. Zresztą ja sam mógłbym uważać się za feministę, tylę, że po pierwsze nie jestem pewny istnienia takiego terminu, a po drugie nie mam jajników, czyli i potrzeby by przeginać w tą stronę. Czasem dają się spotkać(no bo co mają nie dać?;)) bardzo inteligentne(abstrahując tu od koloru włosów, którego i tak moja pamięć właściwie nie przechowuję, uważając za cechę drugorzędną..), co i niezwykłe kobiety, ba, możliwe, że i inteligentniejsze ode mnie. Zauważam wiele wspólnych cech ideowych między socjalizmem a liberalizmem. Różnice i kwestie sporne dotyczą tu alokacji zasobów, gdzie na stan obecny podejście liberalne byłoby właściwsze, bo trudno alokowoć coś czego nie ma, bądź jest wysoce marginalne czy niewystarczalne. Reszta, szczególnie do spraw dotyczących istot ludzkich, ich praw stanowienia o sobie czy też akceptacji inności i wszelakiego rodzaju mniejszości, wolności wyznania.. mają zasadniczo zbliżone podejście. Można ogólnie i krótko ująć to jako nieingerencję państwa w sprawy moralne i wyznaniowe, tyle że liberalizm idzie dalej wskazując szkodliwość ingerencji państwa również w sprawy gospodarcze. Nie zauważa się przez to potrzębę minimalizacji konfliktów społecznych, przyjęcia odpowiedzialności za istoty słabsze czy niedostosowane do danego systemu. Również nie docenia się udowodnionych tez np. przez Keynsa, który zajmował się szczególnie badaniem zależności gospodarczych w czasie kryzysu gospodarczego, wskazując w jaki sposób państwo może skutecznie się temu przeciwstawić i wyjść z recesji. Lewica jest często negatywnie postrzegana, gdyż przesłania ją skajna forma wyrażana poprzez komunizm w państwach totalitarnych. Tyle, że zapomina się o prawicowej skrajności w tą stronę, czyli o faszyźmię. Tutaj wspomnę, że w 3 Rzeszy Niemieckiej był ustruj narodowy socjalizm, co wskazuję, że faszyzm i komunizm w pewnym miejscu się zazębiał. Określenie przynależności politycznej można zaznaczyć na swego rodzaju kole, na którym w pewnym miejsu spotykają się niby skrajności, przenikają jak jing i jang.


Teraz odniosę się bezpośrednio do spraw mudowych. Patrząc na deklarowana prawicowość Lama, można spróbować przedstawić jego motywację. Powiedzieć o tym, że wyglada na to, iż jego decyzja o współzałożeniu tego muda, była małostkowa i egoistyczna. Wszystko po to, by podbudować własne ego, przesłonić własne kompleksy. Nie widać tu idealizmu i jakiegoś wyższego celu, w którym wolnościowo mogłyby realizować się inne jednostki. Tą tezę wzmocnię tym, że doskonale wiecie, jak dalece jest eksponowana władczość Lama, który pozycję boga, czyli mudowej nazwy administratora, opiekuna muda, chcę przekształcić na wzór absolutystycznego monarchy, co zresztą skutecznie realizuję. Dla mnie ta postawa jest prymitywna i ogólnie wskazuję na małość stosującej ją istoty. Przypomina trochę niewolnika, który będąc takowym dąży do zmiany tego stanu poprzez awans do rangi poganiacza zniewolonych. Trudno wyjść poza utarty schemat i wzór jaki miało się dotychczas, tym bardziej trudno wymagać tego od prawicowca. Tzeenetch nie jest tożsamy z Lamem, choć niewątpliwie mają wiele cech wspólnych. Czyli egoizm, wspieranie, wręcz konsekwentne własnej osoby, swoich interesów, no i tą nieszczęsną prawicowość. Tyle, że tak jak Lam jest daleki od mojego charakteru, tak Tzeenetch ma kilka korespondujących cech z moimi.(Te cechy niekoniecznie są wiadome ogółowi, często nie łatwo je dostrzec.) Za to mimo wszystko mam przed nim respekt. Chyba całkiem sporo się rozpisałem, mimo, że mało w porównaniu co do moich możliwości w tym kierunku. Po prostu polityka, historia…(tu obszerne miejsce na szereg innych dziedzin…)to tematy rzeka, w której lubie pływać. Czyli jednak dużo słów już tu się pojawiło, to nie będę nadmiernie penetrował;) postaci Ulryka, który, jak już kiedyś powiedziałem, jest bardzo w pożądku, mimo, że uczestniczy w nagonce na moją skromną i niewinną osobę. Cóż, widocznie zbyt silnie dał się odczuć w nim instynkt psa, który aportuję wymierzony we mnie kij, jak też gryzię i warczy, tak jak lubi jego pan. To jest tym bardziej dziwne, że wygląda na osobę która woli tak jak ja, kobiecy typ ‘kotki’. W przeciwieństwie do Lama, który jak grecki bóg płodności, mitologiczny ‘pan’, rzuciłby się w pościg za wszystkim, bez względu na wiek, płeć, rasę i gatunek.


Ps: Ta broda bardziej charakteryzuję manipulatorów niż hackerów. Zresztą prawdziwy hacker się nie ujawnia, a najlepszy nie da się złapać.
Emblemat użytkownika
Nieobecny
 
Wiadomości: 143
Dołączył(a): Wt lut 04, 2003 5:35 pm
Lokalizacja: z Mordu

Wiadomośćprzez Lam » Śr sty 21, 2004 1:22 pm

Nieobecny napisał:
[wycięty stek bzdur, gdzie oprócz błędów ortograficznych występują rzeczowe, brak zrozumienia tematu przez autora nie wpływa pozytywnie na poziom merytoryczny wypowiedzi równy dnu]

>Powiedzieć o tym, że wyglada na to, iż jego decyzja o współzałożeniu tego muda, była małostkowa i egoistyczna.

Wcale nie chciałem go zakładać, ja chciałem współtworzyć innego muda, ten miał być dowodem, że umiem, potem przyszło kilku ludzi (właściwie, to jeden RenTor przede wszystkim), którzy uparli się, że musimy z tego zrobić dobrego muda, bo inne takie i tak nie będą. W ogóle pisanie "współzałożenie" i "egoistyczny" w jednym zdaniu ma mało sensu.

>Wszystko po to, by podbudować własne ego, przesłonić własne kompleksy.

Oczywiście, podbudowywałem, podbudowuję i nadal będę podbudowywać własne ego robiąc to, w czym jestem dobry (nie próbuj się spierać, czy dobrze robię Laca, i tak konkluzją będzie fakt, że robię dokładnie to, co chcę, żeby było zrobione i robię to tak, jak chcę, żeby było robione, sam mogę sobie zarzucić jedynie czas, w którym pewne rzeczy są robione, ale to kwestia zasobów czasu i ludzi tych czasem dysponujących, o tym jest mowa ciągle w innych wątkach. Nudzi Ci się? Możesz zacząć od opisomatu). A czyż Ty nie podbudowujesz własnego ego na forum Laca naskakując na jego bogów? Czy to nie przesłania jakichś Twoich kompleksów?

>Nie widać tu idealizmu i jakiegoś wyższego celu, w którym wolnościowo mogłyby realizować się inne jednostki.

Nie zmuszam nikogo do robienia Laca. Wszyscy, którzy go tworzą lub kiedykolwiek tworzyli, robili to ochotniczo. Nikt się nie skarży. Co więcej, tworzenie Laca daje prawdziwą satysfakcję. Czyż to nie jest "realizowanie się" tych jednostek, włączając w nie mnie? A fakt, że dla Ciebie tworzenie dopracowanego muda nie jest wyższym celem, nikomu jakoś nie przeszkadza.

>Tą tezę wzmocnię tym, że doskonale wiecie, jak dalece jest eksponowana władczość Lama, który pozycję boga, czyli mudowej nazwy administratora, opiekuna muda, chcę przekształcić na wzór absolutystycznego monarchy, co zresztą skutecznie realizuję.

chce, realizuje? Ale o ortografii już napisałem, do Verloga Ci dużo brakuje, nie będę się czepiał. Tylko że nie wiem, czy chodzi o mnie, czy o Ciebie. Jeśli o mnie, dlaczego na mudzie, którego sam założyłem i któremu od kilku lat poświęcam swój czas nie mogę być władcą? Tobie się to nie podobało od początku, więc odszedłeś, innym się nie podoba, ale z tym żyją, innym to nie przeszkadza, a jeszcze inni nie mają pojęcia, kim ja jestem (choćby dlatego, że grają normalnie i nigdy nie musieli poznać mojego gniewu - pewnie Cię zdziwi, że są osoby, które potrafią się bawić tak, jak ja chcę, by się bawiły nie dlatego, że ja tak chcę, a dlatego, że lubią się bawić tak samo jak ja).

>Dla mnie ta postawa jest prymitywna i ogólnie wskazuję na małość stosującej ją istoty. Przypomina trochę niewolnika, który będąc takowym dąży do zmiany tego stanu poprzez awans do rangi poganiacza zniewolonych.

Pewnie nigdy nie pracowałeś, ale jak pójdziesz do pracy, założę się, że po miesiącu odejdziesz, a potem będziesz przed znajomymi obsmarowywał kierownika/dyrektora/prezesa zarządu, bo się nad Tobą wywyższał, a tak naprawdę jest ze wsi, jego ojciec był chłopem, matka doiła krowy i to Ty, wielki pan, powinieneś od początku być na jego stołku, a on, mała istota, powinna Cię po stopach całować.

Niewolnikiem nikt w Lacu nie jest. Niewolnikowi każe się coś robić. Ja tylko zabraniam. Nie odpowiadają Ci moje zasady - odszedłeś. Ja w tym problemu nie widzę, po co sprawę roztrząsasz?

>trudno wymagać tego od prawicowca

Kompletnie nie zrozumiałeś, w co (teoretycznie) wierzy lewica, a w co prawica. Pewnie nie znasz ani jednej partii lewicowej ani prawicowej w Polsce. Poza tym - czego wolno wymagać od każdego lewicowca? Rozumienia teorii względności? Umiejętności programowania w COBOL-u? No trudno tego nie wymagać od lewicowca przecież.

>egoizm, wspieranie, wręcz konsekwentne własnej osoby, swoich interesów

A czyje interesy Ty reprezentujesz? Uciśnionych? :)

>Po prostu polityka, historia…(tu obszerne miejsce na szereg innych dziedzin…)to tematy rzeka, w której lubie pływać.

Najpierw naucz się pływać. A nawet, jak już będziesz umiał, zobaczymy, co się stanie, jak wpadniesz w nurt.

>W przeciwieństwie do Lama, który jak grecki bóg płodności, mitologiczny ‘pan’, rzuciłby się w pościg za wszystkim, bez względu na wiek, płeć, rasę i gatunek.

Żałosny jesteś.

Przepraszam czytających, nie mogłem się powstrzymać.
Przepraszam Gloina, ubiegłem Cię.

>Ps: Ta broda bardziej charakteryzuję manipulatorów niż hackerów. Zresztą prawdziwy hacker się nie ujawnia, a najlepszy nie da się złapać.

Niestety nie wiesz też, co znaczy angielskie słowo "hacker". Podpowiem od razu, że nie znaczy "włamywacz". Poczytaj trochę o terminach "hacker", "hackerdom", prace ESR-a będą tu pomocne.
Emblemat użytkownika
Lam
władca Leanderu
 
Wiadomości: 2886
Dołączył(a): Pn maja 28, 2001 2:00 am
Lokalizacja: 22°17' E - 52°11' N

Wiadomośćprzez G » Śr sty 21, 2004 4:54 pm

Alez nic sie nie stalo Lamie.
Pozdrawiam
G
 

Wiadomośćprzez Tzeentch » Śr sty 21, 2004 6:45 pm

Nie chce mi się za bardzo całości komentować, napiszę jedynie, że w większości to są głupoty. Sprostuję tylko tekst o tym, że kobiety w większości mają poglądy prawicowe.

Gówno prawda: kobiety, jak wykazały badania w Stanach Zjednoczonych, w 80% procentach, podobnie jak murzyni, głosują na Partię Demokratyczną (PD w USA to taki odpowiednik naszej Platformy Obywatelskiej), więc raczej kobiety mają lewicowość w genach. Dlaczego? Ano, kobiety częściej się litują nad słabszymi, są mniej agresywne, mniej zaborcze, walczą o równouprawnienie, wolność dla małpek, itd., co właśnie do lewicowości je predysponuje, ba, one się z tym rodzą i tylko rozsądek może je z lewej drogi sprowadzić.
Co do murzynków... Oni na socjalistów głosują dlatego, że są biedni i zaludniają slumsy, a socjaliści obiecują, że ich stamtąd zabiorą (tylko, cholera, do dzisiaj im się nie udało. :( ).

A teraz małe wytłumaczenie: KIEDY partia JEST lewicowa, choćby nawet twierdziła, że jest prawicowa. Otóż jeśli partia chce utrzymać interwencjonizm państwowy, opiekę społeczną, obowiązkowe ubezpieczenia społeczne, wysokie podatki, głęboką ingerencję w życie obywatela, to choćby chuj na chuju stanął, a liderzy partii podpisywali cyrografy z diabłem - prawicowcem na Łysej Górze, to partia taka BĘDZIE LEWICOWA. Stąd moja pewność, że ludzie Platformy Obywatelskiej to dzielni socjaliści.
Emblemat użytkownika
Tzeentch
książę wampirów
 
Wiadomości: 1280
Dołączył(a): Śr maja 08, 2002 2:00 am
Lokalizacja: Szczecin

Wiadomośćprzez Lam » Cz sty 22, 2004 10:53 am

Cóż, niektórzy głosowali na AWS uważając, że to partia prawicowa... A jakim cudem prawicowa może być partia wywodząca się w prostej linii ze związków zawodowych? Litości.

P.S. Ale nie ma się czym martwić, ZUS przeznacza 65% wszystkich doń wpłat na własne koszty, a 35% idzie na wypłatę różniastych zasiłków i rent. Czyli wystarczy, żeby Prokom któregoś dnia jednak wdrożył im ten system informatyczny i mamy problem starzejącego się społeczeństwa rozwiązany :)
Emblemat użytkownika
Lam
władca Leanderu
 
Wiadomości: 2886
Dołączył(a): Pn maja 28, 2001 2:00 am
Lokalizacja: 22°17' E - 52°11' N

Opowiedz mi swoją historię..

Wiadomośćprzez Nieobecny » Cz sty 22, 2004 6:13 pm

Rozumiem, że mój post, wg powyższych opinii, nic nie wniósł do rozpatrywanych tu zagadnień, był jak szlam, który niepotrzebnie tylko brudził buty. To, że wasza percepcja przygasła na wstępie, chyba przy samym wczytaniu, że to mój nick, i tego konsekwecja, zero uznaniowości co do możliwej prawdziwości głoszonych przeze mnie treści.. -nawet sam nie wiem, czy wskazuję na uprzedzenie, czy po prostu inercję myślową. No ok. Niech będzie. Przemilcze to gładko. Idzmy dalej.

>Wcale nie chciałem go zakładać, ja chciałem współtworzyć innego muda, ten miał być dowodem, że umiem, potem przyszło kilku ludzi (właściwie, to jeden RenTor przede wszystkim), którzy uparli się, że musimy z tego zrobić dobrego muda, bo inne takie i tak nie będą.

Dziękuje za te wyznanie. Napiszę tu coś, co mnie szczególnie uderzyło będąc na Lacu, a tyczy się powyższej deklaracji, lecz połącze to odpowiedzią wchodzącą w kwestię niewolnictwa. Wesprę się przy tym tak charakterystycznym dla mnie myśleniem abstrakcyjnym i obrazowym. Haczyłem też (nie hackyłem) o entuzjazm samorealizacji na Lacu. A dla przyciągnięcia uwagi dałem debilny koniec. Jakby nie było, też potrafię? (Nawet zaznacze gdzież on, bo nie na końcu tego postu nominalnie)

Ostatnimi czasy macie okazję odżywiać się moją myślą na forum, ponoć heretycką. Niech i tak pozostanie. Wygląda na to, że jestem cieniutką smugą, rysą na lacowym monolicie, postumencie wystawionym jednej osobie. Dlaczego piszę? Może uważam, że to nie musi być wyłącznie grobowiec, piramida ku trzci jednego pana.

Wiem, że wiele jednostek może się całkowicie realizować w tym wszystkim. W końcu dostali wytyczne, a raczej listę czego nie można, wskazującą w konsekwencji jeden ‘wybór’.

Niewolnicy? Ależ nie. Przecież nie ciągną linami te uwzorowane, ba nawet uherbowane kamienie i nie wnosza gmachu. Gmachu wielkiego, gmachu wspaniałego, lecz ciągle bardziej pustego, mniej ludnego, niż mógłby być gdyby prace byłyby inaczej zarządzane. Wcale też za dużo nie wymiera po drodze, odchodzi, nie ma ich, czyli jest ok. jest git. Tylko dlaczego miny te grobowe, jacyś tacy wszyscy wkurwieni i markotni? Tylko wzajemne złośliwości, próby obrażania, poniżania, wyrównywania do poziomu zera, czy też dna.

Chcesz pomóc w budowie? Zapraszam. Zrób projekt. Kurwa, tylko, że ja będę musiał później 3 razy więcej nad nim ślęczeć i go poprawiać. Przerabiać te śmieci. Nie no, przecież wiadomo, że musi zostać to na końcu osobiście przeze mnie przerobione, bym mógł dać temu moje autorskie ‘R’.

Podobno RenTor był ważniejszym z tych co byli, a odeszli. Sporo zrobił. Kurwa, ileż to razy raził mnie na mudzie totalny brak szacunku dla tych, których nie ma, bogów, po prostu ludzi, którzy jednak wiele wnieśli w ten mud, współtworzyli. Zatem drwiny. Ha, RenTor. Jego krainka, jego zadanie. Jebie się? –Eee, no właśnie, to jego, czyli wiadomo, jego, to się jebie. Przyznaję, to mnie raziło. Tym bardziej, że grając na Lacu imię tej osoby wielokrotnie przewijało się w krainkach. W końcu wiele z nich, i to dużych jest jego autorstwa. Nie no, ale rozumiem, że żadna krainka nie może się równać np. z Lasem Lama wokół Leandru.

Inna bajka? Proszę. Hyde Park. To, że jest tu właśnie Hyde Park to nie oznacza, że nie można prowadzić ciekawej dyskusji, że jest obowiązek robienia z siebie debila. Ukazania, że ‘kurwa’ to prawdziwa treść jak i istota transmisji. Wystarczy, że często w zasadniczej części forum, już na wstępie jest wskazane przedstwaić się –jestem debilem, a prezentowany pomysł debilny. Tu ukłon dla tych, co chcą mnie cytować, będą od razu mogli lepiej się poczuć, że się takowym sam nazwałem, by temu zaprzeczyć, trzeba byłoby troche pomyśleć. Za dużo wymagam? Kontynuując tą dygresję. Czy to ma kogoś uspokoić? choćby po to by nie poczuł się zagrożonym. By ktoś się nie wychylił. Nie wychylił, czyli i nie śmiał twierdzić, że jest największym debilem. To już podejrzane, może nawet grozić stosem za herezję. Moja wina? –za mało zdań typu: ‘O tak, bardzo bym chciała, mój kochany. Oh! Ooohh…’ Kto chce? łyka, mimo, że dławi. To był koniec. Napisałem to tak, jak i zapowiedzuiałem. Dla jasności. Przydałby się pewnie temat: ‘Interpretacja myśli Nieobecnego’ –lecz mogę się mylić, wystarczająco daję wazeliny, wchodzi gładko.

A dalej był zarzut: -nie potrafię się bawić, tak jak inni. Ha! Wiadomo, wąs mi rósł i się łożył wdzięcznie jak i rubasznie po polikach jak kolejne miałem ‘zabawy’ z bogami.

>Nudzi Ci się? Możesz zacząć od opisomatu).

-Zaproszenie?

>Pewnie nigdy nie pracowałeś, ale jak pójdziesz do pracy, założę się, że po miesiącu odejdziesz, a potem będziesz przed znajomymi obsmarowywał kierownika/dyrektora/prezesa zarządu, bo się nad Tobą wywyższał

Tu wszedł czas kulminacji. CZAS. Sam masz świadomość drogocenności czasu, jednocześnie mój czas nie okazał się wartościowym. Ileż to setek godzin spędziłem na grze w muda. SETKI GODZIN. Nie no, ale pewnie nie miałem co robić, jak nic tylko nuda i zbiajanie bąków. Bo tak jakbym nie musiał rozplanować czasu by starczało na: pracę(wkońcu było trzeba zapłacić rachunki choćby za internet, wodę, gaz, prąd, ogrzewanie.. , czynsz za mieszkanie. A no i takie banalne, pożywienie też kosztuję), studiowanie(ileż to razy olałem wykłady, a nie olałem Laca), też sprawy zabawcze, wszelkie rzeczy związane z normalnym życiem, kochankę.. Taka jest cena próby bycia wolnym, niezależnym. Porażki? Są, były, ale też i walka. Mało snu, przemęczenie, dlatego też potrzeba trochę odskoczni, od wcale nie tak łatwej codzienności. Odskocznie: m.in. gra w muda. Nie wspominam o zupełnie nie powiązanych tematach z mudami, a związanych z utrzymaniem sprawności cielesnej czy umysłowej poprzez choćby systemy jogi, medytacji.. Tylko czatowanie, by znaleść kaske i czas na Tai Chi czy Kyatushi karate.. Nie no, ale przecież się tutaj nie wpasowałem, te herezję i inne takie. Moje późniejsze próby, nieśmiałe próby dowiedzenia się czegoś o robieniu krainek i spraw bardziej technicznych dotyczących muda. Myślałem, że może moje raczkujące pisanie w C i C++(proste programiku typu jakiś tabel, list cyrkulacyjnych) będzie wystarczające by móc się tym zająć, a jednocześnie spowoduję, że zwiększy się we mnie chęć poznania bardziej tych dyscyplin. To też związane było z tym, że jak zechce to przedsięwzięcie wspomóc, to da mi się w końcu spokuj. Brak kompetencji no i przede wszystkim nieczystość intencji. Przecież nie może być inaczej. Pojawiłem się tu, na tym forum. Mudowe problemy się nasiliły, rozmawiać nikt ze mną nie chciał, mrozić owszem, stąd forum. Gdyby nie te akcje, nie byłoby tutaj ani jednego mojego postu. Wcześniej forum nie czytałem, uważałem, szkoda czasu. A teraz, ot, napisałem [wiadomości?] między egzaminami(jedenym wtorkowym, drugim środowym), odciągnąłem od nich nadmiar myśli. Kto czytał, jego sprawa. W końcu przecież i tak zupełnie nie trafiłem w temat.

PS: Lamię, nie bądź naiwnym, uważając, że nie znam, i to z gruntu dobrze, partii politycznych w Polsce, tym bardziej czasów obecnych.

PS2: Sprawa hackingu. Niestety Lamie, nie zrozumiałeś co napisałem, ale zrozumiałeś, że nie definicję, dobre i to, brawo.
Emblemat użytkownika
Nieobecny
 
Wiadomości: 143
Dołączył(a): Wt lut 04, 2003 5:35 pm
Lokalizacja: z Mordu

Wiadomośćprzez xxŁoś(EOB) » Cz sty 22, 2004 6:28 pm

Uff, kurwa, takiego pierdolenia nie widziałem w żadnym pornuchu ani w żadnym kościele nie słyszałem. Chcesz się przydać? Mam fajny pomysł - poproś Lama, żeby pozwolił Ci być śmieciarzem na Lacu. Przydasz się, niewątpliwie, pełno jest rzeczy do podnoszenia. Za opisomat się raczej nie bierz, do tego trzeba umieć konstruować poprawnie zdania zgodne z polską gramatyką (a nawet ortografią), a Ty tego nie umiesz. Wszystko, czego się dotknąłeś i co widziałem, wyszło Ci z takim skutkiem, jak próba przeproszenia Naji.
xxŁoś(EOB)
 
Wiadomości: 457
Dołączył(a): N sty 19, 2003 8:26 pm
Lokalizacja: 3km od miasta Kingston

Wiadomośćprzez Idril » Cz sty 22, 2004 8:07 pm

Bardzo starałam sie przeczytać ostatnią wypowiedź zacnego Nieobecnego, ale, na bogów, po prostu się nie da.

Nieobecny: o co Ci wogóle chodzi? Może znajdź sobie jakąś inną 'odskocznię' od ciężkiego życia niż to forum? Może do LPR się zapisz?
Idril Kelebrindal
Emblemat użytkownika
Idril
 
Wiadomości: 300
Dołączył(a): Pn maja 28, 2001 2:00 am
Lokalizacja: godzinę drogi od Grzecha i dwie od Lama

Wiadomośćprzez Silje » Cz sty 22, 2004 9:30 pm

Mi się udało przez to przebrnąć, ale nie zrozumiałam o co chodzi...
Emblemat użytkownika
Silje
 
Wiadomości: 69
Dołączył(a): So sty 03, 2004 10:29 pm
Lokalizacja: Szczecin

Wiadomośćprzez Gerino » Cz sty 22, 2004 9:31 pm

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I władzę. A, że to głównie rozmowa facetów, to wiadomo, o co może chodzić.



O politykę rolną Marianów Północnych oczywiście.
“Though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no evil,” yeah, because I’m the wickedest sonofabitch you’re gonna find down here.
Emblemat użytkownika
Gerino
 
Wiadomości: 2179
Dołączył(a): Wt wrz 24, 2002 6:23 pm

Wiadomośćprzez Silje » Cz sty 22, 2004 9:56 pm

Ech, ta polityka...
Emblemat użytkownika
Silje
 
Wiadomości: 69
Dołączył(a): So sty 03, 2004 10:29 pm
Lokalizacja: Szczecin

Wiadomośćprzez Cosmathy » Cz sty 22, 2004 10:33 pm

No dobra, po co to wszystko?

Mać, jak powiedziałby nasz wieszcz: kochajmy się!... nie wiem, kim jest Nieobecny. Z jego wypowiedzi wynika, że chce w miare dobrze, a wszyscy mają go nawet nie w dupie, a jeszcze gdzie indziej, "bo jego to nawet w dupie bym nie chciał mieć". Pewnie gdy się dowiem, kim jest Nieobecny, zmienię nieco zdanie... ale i tak wam tylko kłótnie w głowie.

Mać. KOCHAJMY SIĘ!
| uwolniony |
Cosmathy
 
Wiadomości: 189
Dołączył(a): Śr cze 11, 2003 1:16 pm

Wiadomośćprzez Jemkit » Cz sty 22, 2004 10:47 pm

Nieobecny jest nieobecny, więc się raczej nie dowiesz. :P
Emblemat użytkownika
Jemkit
 
Wiadomości: 272
Dołączył(a): Pt kwi 05, 2002 2:00 am
Lokalizacja: ze wsi

Wiadomośćprzez Idril » Pt sty 23, 2004 12:53 am

Cosmathy, ostatnio chyba dobry sex miałes, bo masz taki humor świetny i wszystkich do miłosci zachęcasz ;p
Idril Kelebrindal
Emblemat użytkownika
Idril
 
Wiadomości: 300
Dołączył(a): Pn maja 28, 2001 2:00 am
Lokalizacja: godzinę drogi od Grzecha i dwie od Lama

Wiadomośćprzez tharanduril » Pt sty 23, 2004 12:42 pm

Gerino napisał(a):Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I władzę.
Wybacz Gerino, ale jedno nie może istnieć bez drubiego. Ani drugie bez pierwszego. Na murze w mojej okolicy widziałem kiedyś myśl, godną zacytowania: "Prawo i władzę mają ci, których na to stać". I przykro stwierdzić, ale to się tyczy jak na razie większości panujących w Polsce ugrupowań. Z dedykacją dla "grupy trzymającwej władzę". :smile:

A, że to głównie rozmowa facetów, to wiadomo, o co może chodzić.
Bzdura. Jak ja o czymś z kumplem gadam, to nikt nie wie o czym. Przykład:
-O czym gadacie?
-O mudzie.
-To ty w strzelanki grasz?

O politykę rolną Marianów Północnych oczywiście.
O żesz w mordę, ja to zinterpretowałem jako rozważania nt. wpływu rozwoju kina południowoafrykańskiego na spadek liczebności myszek polarnych.

Nieobecny napisał(a):Rozumiem, że mój post, wg powyższych opinii, nic nie wniósł do rozpatrywanych tu zagadnień, był jak szlam, który niepotrzebnie tylko brudził buty. To, że wasza percepcja przygasła na wstępie, chyba przy samym wczytaniu, że to mój nick, i tego konsekwecja, zero uznaniowości co do możliwej prawdziwości głoszonych przeze mnie treści.. -nawet sam nie wiem, czy wskazuję na uprzedzenie, czy po prostu inercję myślową.

Nie, skąd. Po prostu był za długi i zbyt przypominał to, przy czym zazwyczaj zasypiam. O polityce mogę mówić (niezbyt długo, a na pewno nie tak, jak powyżej), ale nie słuchać.
A na serio, to ja przez ten tekst przebrnąłem szczęśliwie i do końca, ale, jak to bywa z przemówieniami dłuższymi niż 15 zdań, zanim doszedłem do połowy, zapomniałem o czym był początek. Nieobecny, czy ty nie myślałeś, żeby zostać księdzem? Zajebiste kazania byś pisał.
Ostatnio edytowano N sty 25, 2004 9:43 pm przez tharanduril, łącznie edytowano 1 raz
"Jak eksploduje bomba, to widać zmiany. Dziura w ziemi, jakieś flaki na drzewie. Słowem, widać zmiany."
tharanduril
 
Wiadomości: 166
Dołączył(a): Pt gru 26, 2003 7:24 pm
Lokalizacja: zwykle z domu

Wiadomośćprzez Lam » Pt sty 23, 2004 2:57 pm

Nieobecny to Aposholl. Kto go zna, wie, że ma autyzm. Mimo to, postaram się jeszcze raz odpowiedzieć, używając dość prostych porównań, by zrozumiał.

Lac jest wielkim domem, który budujemy. Ja kiedyś kopałem w ogródku i tak się zakopałem, że nie było czego zrobić z dziurą, jak tylko wylać fundamenty. Wylewając fundamenty musiałem mieć jakąś wizję, jak to potem będzie wyglądało. Plany na papier przeniosłem ciut później, czasem nanosimy na nie jakieś poprawki.

Już przy wylewaniu fundamentów pomógł mi sąsiad (tu: RenTor). Od innego sąsiada pożyczyliśmy kilka kijków, wbiliśmy je w ziemię obok fundamentów i powiesiliśmy na nich dach zszyty ze szmat. To był nasz pierwszy dom, który dało się tak nazwać. Zaprosiliśmy z sąsiadem kilku znajomych, póki było ciepło, można było robić w miarę fajne imprezy, ale nikt nie zostawał na noc. W miarę fajne, bo zawsze czegoś brakowało i nie było nawet śmietnika, żeby wyrzucać śmieci. Ale wszystko było w planach.

Spotkania na łysych fundamentach zawsze owocowały jakimś ruchem, każdy, kto przychodził, przynosił jakieś cegły, niektórzy cement. Sąsiad załatwił wodę, ale była brudna i cement się dało robić, ale myć się w niej już nie, więc pociągnąłem wodę od innego sąsiada, który i tak płacił za nią ryczałtem. Przynoszone przez gości materiały nie zawsze do siebie pasowały, kilka razy ktoś przyniósł bramkę z zagrody dla świń i mówił, że będzie świetnie wyglądała w pokoju gościnnym, że to taki trend. Przyciągnął też koryto. Widocznie nie jestem trendowy, ponieważ wolałem tam postawić wielki dębowy stół.

Kiedy powstały ściany i wylaliśmy strop pierwszego piętra (strop był w większości projektu Grzecha, z którym się bardzo zaprzyjaźniłem), większość osób przestała przychodzić. Wyszło na to, że przychodzili do naszego budującego się domu na imprezy nie dlatego, że były fajne, a dlatego, że odbywały się na placu budowy pod wiatą ze szmat. Musieliśmy trochę poczekać, zanim niektórzy zatęsknili lub zdobyliśmy nowych przyjaciół, którym podobały się imprezy na pierwszym piętrze, podczas gdy trwała budowa kolejnych dwóch.

Na początku wstawiliśmy na dole kilka starych, zniszczonych, lub nowych, ale krzywych i zupełnie nie pasujących ani kształtem, ani kolorem szaf i kanap. Z biegiem czasu niektóre wyrzucaliśmy na śmietnik, wstawiając nowe i odpowiednie (do tej pory są jakieś rupiecie, ale tylko takie, które da się tolerować).

Przez długi czas jedna wielka impreza odbywała się na dole, ale zainteresowani mogli uczestniczyć w budowie kolejnych dwóch pięter. Zawsze byli to imprezowicze, ale niektórzy lubili pracować. Budowali więc wraz z nami, potem pomagali w pracach wykończeniowych i uposażaniu pomieszczeń.

Dwa dodatkowe piętra czekały z otwarciem, aż będą gotowe. Ale kiedy już były, impreza się przeniosła w trzeci wymiar. Niektórym nie spodobał się wystrój nowych wnętrz i zostali na dole, inni się przekonali. Niedawno zainstalowaliśmy windę, czasem się zatrzymuje między piętrami, co wielu daje jeszcze większą uciechę i przychodzą tylko po to, żeby się w niej zatrzasnąć.

Również niedawno z graciarni pod podłogą zrobiliśmy trochę chłodną i wilgotną, ale używalną piwnicę, gdzie przenieśli się nie lubiący nadmiaru światła goście (właściwie zrobił to sam Ulryk). Dostali początkowo małą klitkę, ale sami zajęli się odgracaniem reszty powierzchni w fundamentach, żeby mieć tam więcej miejsca.

W dużym skrócie można powiedzieć że z sąsiadami i przyjaciółmi wznieśliśmy ten dom od podstaw. Poświęciliśmy temu kilka lat, ale teraz jest na wykończeniu. Jest kilka pustych pomieszczeń, trochę miejsca na strychu do ewentualnego zagospodarowania, trochę mebli można wymienić lub odnowić, niedługo trzeba będzie znowu malować dół. Robimy to nadal, sprzątamy po imprezach, a nowi goście wciąż przychodzą, niektórzy nawet przestali wracać na noc do domu.

Ale kiedy przychodzi nawiedzony operator młota pneumatycznego i próbuje zburzyć ścianę od frontu albo szalony górnik zaczyna się podkopywać pod fundamenty, co mamy robić? Zabieramy mu narzędzie zbrodni, ale wpuszczamy do domu, przecież nasza rodzina wciąż rośnie i jest otwarta na gości.

Kiedy próbuje przewrócić szafę, wyrwać ze ściany zlewozmywak i odkręcić kurki z gazem w kuchni, mówimy mu, żeby tego nie robił. On nie może tego zrozumieć, ale my uparcie bronimy mu dewastowania naszego domu.

Wielu pijanym gościom podoba się, kiedy buja się na żyrandolu, nie obchodzi ich, że po ciemku będą rozlewać. Inni jednak wychodzą zniesmaczeni, bo nie po to tu przyszli. Czasem zmieniają pokój, czasem wychodzą zupełnie. Czasem przybiegają zatrwożeni prosząc, by coś z tym zrobić.

I robimy. Zabraniamy. Człowiek-demolka nie rozumie. Po co robimy imprezę, skoro nie może się na niej bawić? Zarzygał już 3 pokoje i korytarz, zbił lustro i połamał dwa krzesła, żyrandol na szczęście nadal wisi, ale gdyby nawet nie wisiał, przecież wtedy byłoby jeszcze zabawniej, a przecież chodzi o zabawę.

O zabawę, ale KURWA MAĆ! NIE TWOJĄ KOSZTEM INNYCH! (nie poniosło mnie, chciałem, żeby to zabrzmiało dosadnie, wiem, jakich słów użyłem, wiem, że jestem chamem i prostakiem, proszę tego nie komentować, wszystko na ten temat zostało już powiedziane)

Człowiek-demolka z obitą twarzą dzwoni do drzwi, przeprasza, chce znowu wejść, właściwie, to się dobrze bawił i ludzie byli fajni, mimo, że go kilku wykopało. Wierzymy mu, wpuszczamy, nie ma przy sobie żadnych destrukcyjnych narzędzi, dostał przecież nauczkę, nie będzie broił.

Człowiek-demolka wchodzi, zaczyna odnawiać znajomości i nawiązywać nowe. Oczernia ludzi, którzy go już raz wygnali. Pyta wszystkich, czy tak bardzo im przeszkadzało, że zarzygał korytarz. Większość nawet nie wie, w końcu Lam sprzątnął te wymioty, pewnie to lubi, to jak miało im przeszkadzać? Nie wiedzą, że to nie był tylko korytarz, nie wiedzą, że od wybuchu gazu straciliby życie.

Wtedy powstaje społeczny ruch na rzecz biednego poszkodowanego pana demolki. Niektórzy wyśmiewają aktywistów tego ruchu, ale ci są w mniejszości. Przychodzimy, widzimy, co się dzieje, pytamy świadków, odsłuchujemy taśmy z dyktafonu pod kanapą. Sprawa jest prosta - teraz demolka będzie przeprowadzana sprytnie i fazami, nie mógł sam, znajdzie kolegów. Trzeba go odizolować.

Człowiek-demolka siedzi zamknięty sam w pokoju. Pije naszą wódkę, ma nawet jednostronne lustro, żeby móc podglądać imprezowiczów. Ale nie może się z nimi już bawić. Miota się. Rozbija lustro, łamie krzesło, krzyczy.

Przychodzi znowu. Obiecuje poprawę. Nie ma podstaw, by mu nie wierzyć, przecież dostał nauczkę. Widziano go na innej imprezie, ale przyszedł tu, widocznie tu fajniej, to nas ujmuje za serce, wpuszczamy.

Opuszcza gości, wchodzi na piętro, gdzie malujemy pokój. Mówi, że umie malować. Bierze wielkie dłuto i młot i zaczyna rozwalać ścianę, bo uważa, że powinna stać dwa metry dalej. Płaczemy.

Zbudowaliśmy wielki dom, w którym każdy jest mile widziany. Żadne z nas nie może czuć się jego właścicielem, bo zbudowaliśmy go przy pomocy zarówno rąk, jak i materiałów innych ludzi. Tym bardziej cieszymy się, kiedy możemy w nim kogoś gościć i temu komuś on się podoba. Nie wszystko w nim jeszcze skończone, ale jest już dość ładnie. Jest duży, pokoje właściwie można nazwać salonami...

Ale do salonów trzeba dorosnąć.
Emblemat użytkownika
Lam
władca Leanderu
 
Wiadomości: 2886
Dołączył(a): Pn maja 28, 2001 2:00 am
Lokalizacja: 22°17' E - 52°11' N

Wiadomośćprzez tharanduril » Pt sty 23, 2004 3:30 pm

Piękny tekst, Lamie. Aż się łezka w oku kręci ;)
PS. Skoro jest dopiero "dość ładnie" to jak będzie, gdy będzie dobrze?
"Jak eksploduje bomba, to widać zmiany. Dziura w ziemi, jakieś flaki na drzewie. Słowem, widać zmiany."
tharanduril
 
Wiadomości: 166
Dołączył(a): Pt gru 26, 2003 7:24 pm
Lokalizacja: zwykle z domu

Wiadomośćprzez xxŁoś(EOB) » Pt sty 23, 2004 4:22 pm

Widziano go na innej imprezie (...)

A to ciekawe... Czy ktoś wie, czy mu się tam podobało, i czy nie zarzygał tam korytarza?
xxŁoś(EOB)
 
Wiadomości: 457
Dołączył(a): N sty 19, 2003 8:26 pm
Lokalizacja: 3km od miasta Kingston

Wiadomośćprzez Cosmathy » Pt sty 23, 2004 9:55 pm

Chętnie napisałbym coś długiego, jak Lam, dla którego nabieram coraz większego respektu (i to nie jest wazelina), ale raz, że nie mam czasu, a dwa, że jak napiszę coś długiego, to nikt nie będzie chciał tego czytać.

Nie będę teraz poruszał smutnego i przykrego tematu, jakim jest sprawa Nieobecnego. Faktem jest, że ZAWSZE będę bronił biednych i uciśnionych, dopóki się nie dowiem, lub sam nie poznam, że dany osobnik rzeczywiście jest debilem. Ale generalnie rzecz biorąc, będę powtarzał "kochajmy się" do upadłego.

Tyle na razie na ten temat.

Opowieść o domu Lama wzruszyła mnie niesamowicie, jako że mam coraz większą świadomość ilości pracy włożonej w Laca. To naprawdę jest mądry człowiek :). Sam kiedyś miałem ambicje, by stworzyć muda (nawet napisałem w Pascalu toporny engine i można było chodzić po naszym internacie), ale wówczas jeszcze nie miałem takich ambicji, jak teraz. Kiedy dziś pracuję dla Laca - a pracuję, chociaż nie jest łatwo dostrzec wyniki - zastanawiam się: po co ja to robię?

Teraz już wiem: chcę być taki jak oni.

Władza wciąż mnie pociąga, uczę się kodu sieciowego, klepię WinAPI i OpenGL, piszemy z kolegą coś na kształt Tibii (http://www.tibia.com), tyle, że... inne. Ciekawe, czy coś z tego wyjdzie.

Tak, pociąga mnie władza. Chciałbym kroczyć przez stworzony przez siebie świat, patrzeć na małych ludzi, budujących w pocie czoła swe małe domki. Chciałbym móc tworzyć piękne rzeczy skinieniem ręki. Chciałbym być TYM JEDNYM. Cholerna, złudna wizja.

Na zakończenie podzielę się jeszcze jedną refleksją. Otóż śniło mi się jakiś czas temu, że zakochałem się w Kornelii. Gdy się obudziłem, usiadłem i poczekałem, aż mi przejdzie. Z programem na konkurs było odwrotnie. Konkurs? Tak? To ciach, piszemy. Po południu usiadłem, następnego dnia wieczorem gotowe. Napisałem, ZANIM mi przeszło. Coś w tym jest :).

Przepraszam za wazelinę i banał, jaki można by odczytać z moich słów. Kiedyś, gdy natchnie mnie jakieś szczęśliwe wydarzenie, napiszę wam kilka stron słów, które nic nie znaczą, o których wszyscy wiecie. Opiszę moją historię na Lacu. I co z tego, że mało kto to przeczyta? Lac to mój dom - pogodziłem się z tym, czasem z tego powodu jest mi dobrze, czasem źle... ale wypalam na słońcu prymitywne cegły. Jestem niezłym elektrykiem, więc mogę czasem założyć lampę albo naprawić wyłącznik. To chyba tylko kwestia dobrych chęci. Więc trzymajcie za mnie kciuki.

No i pamiętajcie: jest nas coraz mniej. Wielu z nas odchodzi. Musimy dbać o nasz dom, albo zostaniemy sami.

Trzymajcie się, przyjaciele, koledzy, współlokatorzy.
| uwolniony |
Cosmathy
 
Wiadomości: 189
Dołączył(a): Śr cze 11, 2003 1:16 pm

Wiadomośćprzez Ulryk-away » So sty 24, 2004 5:10 am

Ech, naprawdę można się wzruszyć ;)

Lam mi świadkiem, że i ja nie szczędziłem pędzla, by wymalować korytarz. Co prawda upstrzyłem go wielobarwnymi kropkami i paskami, ale potrzebuję w swej pracy, zawsze jakiejś myśli przewodniej. Pewnego pomysłu. Gorzej trochę idzie mi już z salonem. Sufit tutaj wysoko i ciężko dosięgnąć, choć z tym jakoś sobie radzę. Nie mniej, tępo pracy spadło, podczas gdy inni zabrali się dziarsko do przestawiania szafek i przygotowywania kolejych ścian do pokrycia farbą. Mobilizuje mnie to do dalszej pracy, pomimo tego, że ręka już trochę zmęczona. Niech tylko nowe wzory i szlaczki napłyną do głowy.
Ulryk-away
władca Drimith
 
Wiadomości: 352
Dołączył(a): Wt maja 29, 2001 2:00 am

Opowiedz mi swoją historię -połączenie

Wiadomośćprzez Nieobecny » So sty 24, 2004 9:08 pm

Cosmathy napisał:
>No dobra, po co to wszystko?
>Mać, jak powiedziałby nasz wieszcz: kochajmy się!...

-Cosma, nie widzisz z obu frontów zbrojeń!? Plany ofensyw i powstrzymań natarcia. Rozbudowa doktryn wojennych..
I ty chcesz to wszystko wozpuścić jakąś nieokreśloną miłością???
Ty masz swoje zabawki, my mamy swoje. Widocznie albo twoimi się nudzimy/znudziliśmy albo do nich jeszcze nie dorośliśmy, a może jeszcze w pewnym sensie nie odnaleźliśmy w nich ‘tego’ smaku.
Poza tym gdybyśmy odpowiedzieli na twój apel, to niepotrzebne stałyby się te wszystkie zbrojenia. Więc zapomnij..
Co ciekawe, obie strony jakby nie patrzeć, w każdym możliwym wariancie wygrywają.

Dramat Lama:
>Wielu pijanym gościom podoba się, kiedy buja się na żyrandolu, nie obchodzi ich, że po ciemku będą rozlewać. Inni jednak wychodzą zniesmaczeni, bo nie po to tu przyszli.

By się do tego odnieść, też wizję roztocze:
Jest rok 2003. Czas wojny. By zakon NWO mógł skutecznie i z lekkością polować na wampiry, zniesiono cenzus poziomów co do możności ataku wampira. Wampirów jest jeszcze mało, dlatego obrażenia ponoszą gracze: bezbronni, bez instynktu walki, mający jeszcze słabe postacie. Jedną z ofiar Bularzyna –odchodzi, inna ofiara: Hudini. Mag Aposholl też doświadcza tej ofensywy. Z czasem staję się coraz potężniejszy. Wznosi wysoką wierzę na Olimpie i zamieszkuję na najwyższym, 9tym piętrze. Kulę ognia zamienia na kulę plazmy ze zubożonym uranem, fosę wypełnia ciężką wodą, a wychądząc w świat przywdziewa zbroję z 10000 pu. Czasem też bieże do pomocy dziewicę z Olimpu, a póżniej coraz to potężniejsze istoty. Aposholl już dawno zapomniał o zagrożeniu od strony innych graczy, gdyż od przeszło 50 poz. nie zginął z rąk żadnego gracza, prawie nieśmiertelny, gromadził wiedzę o świecie i ogólnie był ‘poza’ bieżącymi konfliktami, skupiając się na zgłębianiu magii. Mimo to czasem interweniował i bronił słabszych. Powstał projekt PWI jako ochrona dla ciemiężonych, początkujących graczy. To mogło się nie podobać. Nie podobało się, że Aposholl przeszkadza czasem bujać się pijanym gościom na żyrandolu, że nie podoba mu się jak inni ustawicznie uprzykrzają zabawę innym. Tyle, że ci pijani goście bujająli się na żyrandolu ku uciesze bogów. Zatem nastąpiło zjednoczenie bogów, stanęli jak jeden mąż przeciwko niemu, tak jakby mógł w jaki kolwiek sposób rzucać im wyzwanie. Uzbroili głowice jądrowe, jeden błysk, zero walki, wieża w ogniu, woda wyparowała, zbroja nic nie dała..

PS: Ten post został wkroplony tu tak z nagła, już ‘po’, niezamierzenie. Jako wstęp do kolejnego, ‘właściwego’.
Emblemat użytkownika
Nieobecny
 
Wiadomości: 143
Dołączył(a): Wt lut 04, 2003 5:35 pm
Lokalizacja: z Mordu

Opowiedz mi swoją historię -przeładowanie

Wiadomośćprzez Nieobecny » So sty 24, 2004 9:09 pm

Dramat Lama:
>Nieobecny to Aposholl. Kto go zna, wie, że ma autyzm. Mimo to, postaram się jeszcze raz odpowiedzieć, używając dość prostych porównań, by zrozumiał.

-jakie to słodkie.

Dramat Lama:
>Przynoszone przez gości materiały nie zawsze do siebie pasowały, kilka razy ktoś przyniósł bramkę z zagrody dla świń i mówił, że będzie świetnie wyglądała w pokoju gościnnym, że to taki trend. Przyciągnął też koryto. Widocznie nie jestem trendowy, ponieważ wolałem tam postawić wielki dębowy stół.

-mistrzowska operacja słowem, budowania obrazu, by poprzez absurd osiągnąć oczekiwany efekt. To był lepszy fragment.

Lamie, twój tekst udowodnił, że nie trzeba posługiwać się prawdą, by pokazać piekno. Nie dziwne to, skoro sama prawda jest na tyle delikatna, że próba jej ujęcia, nawet choćby metaforycznie, zawsze zostanie bardziej wsparta na fałszu, niż na niej samej. Do tego ładny obrazek nie wystarczy, by zwieść oczy wszystkich obserwatorów. Udowodniłeś też, że piękno można narysować w sposób chamski i prostacki. Nie będę się nad tym jakoś mięsiście rozwodził, sam żeś o to prosił. Hmm.. -Jak na początek, to dziwne miejsce dla podsumowania..

Trochę zmiany barw, w ramach relaksu, i kogo mamy? :

Idril, moje dziecko, to już drugi twój post jaki widziałem, mimo, że masz ich jakiś cudem grubo przeszło 200, no to może odpowiem. Zatem moja droga Idril, słodyczko, dmuchawczyco, czy jak tam tylko chcesz bym się zwracał do ciebie..; o co mi chodzi? –patrz dalej, i wybacz, że nie mówię wyłącznie do ciebie. Żywię myśli, że nie będziesz próbowała się ze mną kłócić, bo ostatnim razem jak się ze mną pewna pani spierała, to stwierdziła w toku, że nie o kłótnie, tylko o seks właściwie jej chodzi.. A LPR to chyba ostatnia partia (nie wiem czy słowo partia jest dla niej odpowiednia, może kółko różańcowe lepiej by oddało jej działalność), do jakiej bym należał.

Teraz wwinduję się w daleki tekst Tzeentcha, zbyt wiele rzeczy przeszło w nim, gdyż powołując się na rozsądek, uspokoił tym samych jego odbiorców. Tzeentch a sprawy kobiet czy Murzynów. Zresztą nie widzi większej między nimi różnicy. Powołany przez niego argument? przewagi Demokratów nad Republikanami w USA, a raczej 80% wskażnika poparcia dla tych pierwszych wśród elektoratu kobieco-murzyńskiego. Argument? mający wskazać nośność ideii lewicowych u wspomnianych grup społecznych. Już sam fakt próby nadania demokratom lewicowego posmaku zdaje na kpinę. Różnica między tymi partiami, jest taka, dla przykładu, jak w Polsce między Unią Pracy a Sojuszem LD (czyli marginalna), tyle, że oczywiście po przeciwnej stronie ‘kurtyny’.To było naciągane jak wyciągnięcie węgorza na pokład statku, i udowadnianie, że nie umię pływać, tylko się jakoś wiję.. Dalsze argumenty? są co najmniej nieprzekonujące. Natomiast spostrzeżenie tyczące jak się ma deklarowana a realna prawicowość polskich partii jest ładniejsze:) i mimo wielu niedociągnięć ogólnie zachowuję poprawność.


Lam napisał:
>Cóż, niektórzy głosowali na AWS uważając, że to partia prawicowa... A jakim cudem prawicowa może być partia wywodząca się w prostej linii ze związków zawodowych? Litości.

-podpiszę się pod tym stwierdzeniem obiema rękoma. Tyle, że oni sami żyli w przekonaniu co do swojej prawicowości. I to jest przypadłość bardzo zastanawiająca, jak i tegoż inklinacja, że nasze przekonanie, polityczne przekonanie, jest nawet ważniejsze od tego, co prezentujemy w istocie, realnie. Sam jestem przesiąknięty socjalizmem/idealizmem od strony ideologicznej, i dlatego żaden liberalny radykalizm tego nie zmieni, mimo, że widzę jego potrzebę stostowania. Natomiast AWS-owcy byli przesiąknięci socjalizmem od strony ‘komórkowej’, wzrastali w nim, i mimo, że mienili się prawicą, stosowali politykę, na którą nawet SLD nie mogła by sobie pozwolić. To co próbuję w tym wątku powiedzieć, nie jest proste, nie jestem pewien, czy wystarczająco przejrzyście to przedstawię, mimo to, próbuję. W partiach, lecz i w społeczeństwie, ich elektoracie, postępuję proces iście jak ze zwierciadła, polegający na zataczaniu koła. Strony zamieniają się miejscami, tym większę budząc przez to w społeczeństwie niezrozumienie. Wiele śmiertelnie przekonanych o swojej prawicowości ludzi walczy o ‘polską rację stanu’ mającą polegać na utrzymaniu nierentownych kopalń, ustawicznych dopłatach do kolei, po prostu na utrzymywaniu wysoce nieefektywnych struktór, czarnych dziur polskiej gospodarki. Nawet wczorajsze głosowanie w sejmie betonuję ten pogląd. Próba przekazu okazała się, jak to widzę, nazbyt zamętniona, czyli nie przejmujcie się, że czegoś z niej nie zrozumieliście, gdyż to moja wina, i jakoś nie chce mi się jej doprecyzować.

Jemkit napisał:
> Nieobecny jest nieobecny, więc się raczej nie dowiesz. :P

Nie trzeba łamać nart, a tylko wskoczyć w początek tego, czy powołując się na oryginalny post, gdzie pewna wielce uprzejma osoba wyjawiła tą skrywaną przed milionami lacowiczów informację(tajemnicę tabu). Wyrażę też od siebie tak powszechnie skrywaną( powszechnie i skrywana –dziwna kombinacja słów dla tego zdania) sympatię dla Jemkita, i to nie tylko dlatego, że mnie kiedyś podwiózł do Metra :P, lecz też za jego uroczny, wręcz spawalniczy uśmiech;)

Tharanduril napisał:
>Nieobecny, czy ty nie myślałeś, żeby zostać księdzem? Zajebiste kazania byś pisał.

-pierwsze, kim chciałem być, to nie osławionym strażakiem, a …bratem zakonnym (czyli byłeś blisko), lecz póżniej pojawiły się koleżanki, które ekspansją/agresją ciała utwierdzały mnie w przekonaniu, że to nie byłoby najlepsze, i niekoniecznie tego akurat pragnę. Poza tym nawet ksiądz od religii wystawiając za wiedzę o niej 6tke, miał moralne dylematy i pytał, czy aby ‘wierzę’ powątpiewając w to w dobroci serca, i mimo moich nieszczerych zapewnień, pozostawał nieprzekonanym.

No i wreszcie, jak bumerang, powracam do Lama. Aż nie godzi się nie odpowiedzieć na tak zabudowany(akcent na te słowo) przez niego post.

Dramat Lama:
>Zbudowaliśmy wielki dom, w którym każdy jest mile widziany. Żadne z nas nie może czuć się jego właścicielem, bo zbudowaliśmy go przy pomocy zarówno rąk, jak i materiałów innych ludzi. Tym bardziej cieszymy się, kiedy możemy w nim kogoś gościć i temu komuś on się podoba. Nie wszystko w nim jeszcze skończone, ale jest już dość ładnie. Jest duży, pokoje właściwie można nazwać salonami...
>Ale do salonów trzeba dorosnąć.

-wreszcie! W końcu pojawiły się te słowa. Pierwszy raz Lam uznał wspólnotę lacową, jako coś na wzór komunistycznej falangi;) i nie akcentował w każdym zdaniu co najmniej po dwakroć ‘JA’(w znaczeniu jego EGO, bądź JA czyli Lac.) A już myślałem, że Lam tylko myśli nad wprowadzeniem swego rodzaju parkomatu, i pobieraniem opłat za grę w muda. Widocznie do ‘parkomatu’ jeszcze nie dorośliśmy.

[Wersja beta: sam post Lama od pewnego momentu wygląda na antycypację wydarzeń, a ten wieńczący cytat ma wskazywać na szczęśliwy koniec wszystkiego, i wzmiankuję, że w końcu Lam dorośnie do salonów, do kolektywnej współpracy.]

Teraz mowa głównie o innym ‘przyjęciu’ , specjalnie dla Ślimaka/Łosia –niech się chłopak czuję doceniony:

Na Lacu byłem stosunkowo krótko, lecz coraz szybciej się jego uczyłem, postępy przyrastały iście w geometrycznym tempie. Po banie na hosta był inny mud, wskazany przez jedną z wielu osób, z którymi chodziłem w grupce, a miała dość ustawicznego spędzania czasu na przemierzaniu czyśca po spotakniach np. z Vorgą. Tam szybko (lecz pierwsze zdeżenie jest zawsze trudne) się odnalazłem, zyskałem respekt i sympatię, mimo, że od razu stworzyłym postać zawodowego mordercy PK pod okiem krwiożerczego i brutalnego mistrza Vicco/Skerna, który kiedyś był uczniem legendarnego mistrza Magiusa. Właściwie gra w mudy stała się dla mnie swego rodzaju ‘pornografią’. Nie było już początkowej tajemnicy i magii, pozostała mordercza skuteczność, przeliczanie wszystkiego na jednostki, dziesiętne sekundy, gra stała się matematyką. Odchodząc(złe słowo, raczej zawiesiłem swoją obecność, po incydencie w klanie) z tamtego muda zaczepiłem się jeszcze o jeden, w wymiarze s-f, tam rzeczy zaczęły się dziać jeszcze szybciej.. Na innym forum też pozostawiłem okazyjnie w jednym z własnych tematów swój nagrobek z listą zacnych, a poległech z mojej ręki. (Same pierwsze pojawienie się na tamtejszym forum - nacisk, bym zagłosował na pewne rozwiązanie odpowiadające klanowi.) Konfliktów z bogami nie było, tylko czasem w klanie dotyczące podobno stawiania mojego interesu wyżej od dobra klanu czy też niesubordynacji i prowadzenia własnej polityki. Zresztą w klanie byłem jakby na kontrakcie u Magiusa, lidera elitarnego klanu morderców(a w nim bogowie i wieloletni gracze w muda), bym pomógł wygrać jedną(pomogłem) i w kolejnej wojnie, a później mógł odejść jako już doświadczony i założyć własny.. Mudów nie porównuje w kategoriach lepszy/gorszy. Każdy z nich jest po prostu …inny.

Dramat Lama:
>(…)Człowiek-demolka wchodzi, zaczyna odnawiać znajomości i nawiązywać nowe. Oczernia ludzi, którzy go już raz wygnali. Pyta wszystkich, czy tak bardzo im przeszkadzało, że zarzygał korytarz.(…)

Rzęsiście w tekście pojawiły się wzmianki o człowieku-demolce. Tutaj gratuluję tobię Lamię tej wizji. Prawię mnie do niej przekonałeś.. Przekonałbyś mnie, tyle, że to chodziło o mnie, a ja, jak zresztą i ty, wiesz jak to dokładnie wszystko było.. Nie będę brał kilofu ani posługiwał się młotem pnełmatycznym, i oprę się na twej wizji. Lecz wpierw zaznaczę, że po przeczytaniu tego postu musiałem przeczekać, aż minie wesołość, widocznie nie brak mi autoironi, i odda ona pole smutkowi. Smutek, bo zobaczyłem kolejny tekst mający sterować umysłami jego odbiorców i przez co ukazać mnie jako postać z koszmaru, z ulicy Wiązów.

Zatem powiem:
Nieobecny, jak zatruty smok, zatruty wódką, celowo zatruty, podstępnie.. Miotający się jak w klatce.. Wspomniane zatrucie nasilało efekt klaustrofobii, powodując wymioty. Pojony wódką wystarczająco długo, by jego ciało chciało jej ustawicznie, a wola musiała te pragnienia respektować. Nieobecny chciał, już po detoksie, wejść ponownie, by się przekonać, sprawdzić czy nałóg wchłonie go ponownie, a czy może jednak będzie mógł o własnych siłach wstać i …odejść.

Wyjdę teraz z tego obrazu, z tej wizji. Powiem, że m.in. po to tworzony był temat Zerwane Więzi, gdzie zaproponowałem uwolnienie z zamrożenia mojej najważniejszej postaci, Aposholla, by móc to co wcześniej powiedziałem –sprawdzić. Odmrożenie Aposholla, tylko tyle, z całej obszernej listy czego się kiedyś domagałem. Tylko tyle, a okazało się ...nierealne. Tylko tyle, bo to odnosiło się szczególnie do CZASU jaki wniosłem w tworzenie tej postaci. Lecz nie tylko czasu.. Aposholl to przede wszystkim cząstka mnie samego, stąd też chciałem ją/siebie odzyskać. Zatem wręcz żebraczo błagałem o to wszystko, mimo, że już wtedy dawno straciłem radość grania, a przez to i do samej gry wszelkie chęci.

Wódki już raczej pić nie będę, lecz jeszcze pozostaje wino z całym swym aromatem.
Emblemat użytkownika
Nieobecny
 
Wiadomości: 143
Dołączył(a): Wt lut 04, 2003 5:35 pm
Lokalizacja: z Mordu

Wiadomośćprzez Lam » So sty 24, 2004 10:30 pm

Drogi Nieobecny.

Wampiry można było atakować bez względu na różnicę poziomów zawsze, zanim Ty usłyszałeś o Lacu, ba, zanim Lac sam o sobie usłyszał. Wampiry wiedzą o tym i decydują się na życie w podziemiu same. Aby bronić się przed najeźdźcami, stworzyły Rodzinę organizacyjnie przewyższającą zakon NPŚ o kilkadziesiąt długości. Bogowie Laca mimo wzgardy dla owych plugawych istot zezwalają im na wiele i Ulryk mi świadkiem, że pomagają im bardziej niż szkodzą. Same wampiry zaś narzekają bardziej na zanik aktywności NPŚ, niż na bycie mordowanymi przez kogokolwiek (nawet rycząca piętnastka odnajdowała cel swego lacowego życia właśnie w szkoleniu się celem wygrania walki z nimi).

Aposholl raczej bujać się na żyrandolu nie przeszkadzał, przynajmniej ja niczego takiego nie pamiętam. On raczej prowokował do owego bujania. Co śmieszniejsze, sam piszesz, że na innych mudach byłeś zabójcą, kogo więc usiłujesz przekonać, że broniłeś uciśnionych? Aha, w Lacu istnieje inicjatywa ścigania zabójców słabszych, ale jest jakaś słaba, nie wiem, jak można ją wspomóc, skoro inicjatorzy sami są zabójcami... Ale to temat na inny wątek.

Nie rozumiem kilku fragmentów Twoich dwóch ostatnich wiadomości, np. tego o pięknie i prawdzie, tego o salonach, tego o AWS (najpierw udowadniasz wszystkim, że prawica to cyce, potem po Slaanesha i moim sprostowaniu piszesz, że AWS i koledzy to faktycznie nie żadna prawica tylko tak mówią, a potem znowu piszesz, jacy to oni są cyce - to w końcu pisałeś o poglądach prawicowych, czy o kłamliwych partiach w Polsce? Bo co do tego drugiego nikt się z tobą spierał nie będzie, a o pierwszym jak na razie nie było niczego).

Lam nie zwykł pisać o Lacu "JA". Wielokrotnie pisałem o swoim zdaniu na jakiś temat, ponieważ to moje zdanie, a nie niczyje inne. Jeżeli widziałeś gdziekolwiek, by Lam akcentował w każdym zdaniu po dwakroć "JA", proszę, pokaż mi to. A ja jestem w stanie Ci pokazać wiele miejsc, gdy pisałem "my" o ludziach tworzących Laca. Czuję się jednym z nich, być może masz z tym jakiś problem. I nie jesteśmy komuną, a zespołem wykonującym pewną pracę. Gdybyś Ty tworzył muda, pewnie miałbyś w nim mniejsze prawa niż dowolny inny gracz. U nas tak nie będzie, nie sil się więcej.

Człowiek-demolka nie jest Tobą. Pewne jego cechy i zachowania są Twoje, ale ma też trochę z Aramisa, Tzeentcha i kilku innych mniej znanych, jak Morfoth. Gdybyś choć raz przeczytał moje wypociny, wiedziałbyś, że taki człowiek pojawia się raz na jakiś czas, a ja chciałem opisać wzór jego zachowań. Druga sprawa, Ty nie musisz zawsze wiedzieć, że coś psujesz. Ja nawet mam wiele zrozumienia dla takich ludzi. Powiedzmy, że nie bujałeś się na żyrandolu, a byłeś bachorem bazgrającym po ścianach mazakami. Nie zdawałeś sobie sprawy z tego, co czynisz. Ale bachorowi albo można wytłumaczyć, albo przełożyć go przez kolano. Oczywiście zawsze pierwsze rozwiązanie jest pierwsze, ale jeśli nie skutkuje? No i właściwie wydawałoby się, że Twoja inteligencja przewyższa czterolatka.

Jeszcze jedno, tu się niczego nie możesz domagać, tu możesz jedynie prosić. Czyli jednak Lac ma coś z komunizmu...


Aha, przy okazji.
Kerriganie, wszyscy widzą efekty Twojej na Lacu obecności, tylko, że nikt nie wie, co konkretnie jest jej efektem. Ale nie martw się, ja mam gorzej, bo mi się przypisuje wszystko, co złe, to gorsze niż nie przypisywanie mi czegoś dobrego :)
Emblemat użytkownika
Lam
władca Leanderu
 
Wiadomości: 2886
Dołączył(a): Pn maja 28, 2001 2:00 am
Lokalizacja: 22°17' E - 52°11' N

Re: Opowiedz mi swoją historię -przeładowanie

Wiadomośćprzez Idril » So sty 24, 2004 10:31 pm

Nieobecny, po pierwsze nie jestem twoim dzieckiem (dzięki bogom) i nie mów do mnie ani 'słodyczko', ani tym bardziej 'dmuchawczyco', po prostu nie pozwalaj sobie na zbyt wiele. Z Twojej wypowiedzi wynika, że wierzysz w cuda, ale o to, że się napalę na seks z Tobą, naprawdę nie musisz sie martwić.

Nieobecny napisał(a):wreszcie (Lam) nie akcentował w każdym zdaniu co najmniej po dwakroć ‘JA’(w znaczeniu jego EGO, bądź JA czyli Lac.) A już myślałem, że Lam tylko myśli nad wprowadzeniem swego rodzaju


Choć Lam wcale się nie wywyższa, nie utożsamia swojej osoby z Lacem ani nie nakazuje nikomu modlić sie do siebie w pokłonach, i tak miałby do tego prawo.
No naprawdę jestem ciekawa, jak TY, Nieobecny, tworzył byś swój kult jak byś zrobił tyle, co Lam, dla, powiedzmy, podobnego muda.

Nieobecny napisał(a):Nieobecny chciał, już po detoksie, wejść ponownie, by się przekonać, sprawdzić czy nałóg wchłonie go ponownie, a czy może jednak będzie mógł o własnych siłach wstać i …odejść.


Lamie, może trzeba było Mu tą postac odmrozić, żeby spokojnie 'odszedł' i dał innym spokój?

Nieobecny napisał(a):Aposholl to przede wszystkim cząstka mnie samego, stąd też chciałem ją/siebie odzyskać.


Znów do Nieobecnego: wiesz, to jest naprawdę przykre, że nie odzyskałeś cząstki siebie samego. Może, skoro jej nie masz, po prostu sobie już odejdź?
Idril Kelebrindal
Emblemat użytkownika
Idril
 
Wiadomości: 300
Dołączył(a): Pn maja 28, 2001 2:00 am
Lokalizacja: godzinę drogi od Grzecha i dwie od Lama

Wiadomośćprzez xxŁoś(EOB) » N sty 25, 2004 6:31 pm

Cóż, niektórzy głosowali na AWS uważając, że to partia prawicowa... A jakim cudem prawicowa może być partia wywodząca się w prostej linii ze związków zawodowych? Litości.

Wystarczy, że AWS to nie PZPR.

I to jest przypadłość bardzo zastanawiająca, jak i tegoż inklinacja, że nasze przekonanie, polityczne przekonanie, jest nawet ważniejsze od tego, co prezentujemy w istocie, realnie. Sam jestem przesiąknięty socjalizmem/idealizmem od strony ideologicznej, i dlatego żaden liberalny radykalizm tego nie zmieni, mimo, że widzę jego potrzebę stostowania.

BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA, hahahahahhaha!!! :lol:

pierwsze, kim chciałem być, to nie osławionym strażakiem, a …bratem zakonnym (czyli byłeś blisko), lecz póżniej pojawiły się koleżanki, które ekspansją/agresją ciała utwierdzały mnie w przekonaniu, że to nie byłoby najlepsze, i niekoniecznie tego akurat pragnę.

Ciekawe, czy utwierdzały w tym przekonaniu siebie...
xxŁoś(EOB)
 
Wiadomości: 457
Dołączył(a): N sty 19, 2003 8:26 pm
Lokalizacja: 3km od miasta Kingston

Wiadomośćprzez Cosmathy » N sty 25, 2004 9:10 pm

Content-type: multipart/pomieszane-wypowiedzi-na-różne-tematy-których-nie-warto-czytać

Ulryk napisał(a):Sufit tutaj wysoko i ciężko dosięgnąć, choć z tym jakoś sobie radzę

Poszukaj sobie podnóżka (najlepiej żywego), będzie łatwiej dosięgnąć. Albo lepiej - spraw sobie dwóch ludzi i tarczę, taką, jak miał wódź w Asterixie: będziesz a) miał komfort pracy, będziesz władczo wyglądał :).

Dobra, koniec tych bredni... to jest forum Laca, czas się pokłócić...
Nieobecny napisał(a):Cosma, nie widzisz z obu frontów zbrojeń!? Plany ofensyw i powstrzymań natarcia. Rozbudowa doktryn wojennych.. I ty chcesz to wszystko wozpuścić jakąś nieokreśloną miłością???

Nie, nie widzę. Widzę natomiast z jednej strony obwarowania, zza których wyglądają głowice atomowe:
Nieobecny napisał(a):fosę wypełnia ciężką wodą

Myślałem, że to jest zabronione... konwencje Midgaardzkie, czy jakoś tak?

Ech, już mi się zachciało kłócić, zapomniałem, że mamy kochać się... nie będę tutaj wymieniał kolejnych argumentów przeciw Nieobecnemu - i tak już mu się dostało, a ja do niego osobiście nic nie mam i nie mam prawa mieć. Natomiast, gdy przychodzi do oceniania ludzi po poziomie ich wypowiedzi na forum, to... hmm, a co ja was będę nudził.

Nieobecny - wygląda to, jakby pisał o czymś, czego sam nie rozumie; akurat przyjemniej mi się czyta, kiedy tekst ma tzw. światło (jest podzielony na akapity - !!), nie zawiera słów i konstrukcji, których nie rozumiem (tzn. które muszę przeczytać kilka razy), no i kiedy ma ręce i nogi.

Lam - krasomówca. Nieważne, o czym pisze, ważne, że czytając to, ma się wrażenie, że to słuszne ;).

idioci aka debile - nic do nich nie mam, niech sobie krzyczą na tym forum... ciekawe jest natomiast to, KTO odpowiada na te ich krzyki :)

ja - mam wrażenie, że piszę tak sobie, rozklejam się i nie w temacie. Wybaczcie, a najlepiej krzyczcie, jak coś robię nie tak. Taka moja natura.

Ejj, koniec tego mojego gadania od rzeczy!

Lam napisał(a):Kerriganie, wszyscy widzą efekty Twojej na Lacu obecności, tylko, że nikt nie wie, co konkretnie jest jej efektem.

Ja też nie wiem. Ale wewnętrznie dojrzewam, by zacząć coś czynić (tylko powiedzicie, CO?) dla Laca. Napisałem program, małą krainkę na próbę, coś tam próbowałem na opisomacie, mam potencjał twórczy, by pisać artykuły... w zasadzie to pracuję "do środka", czyli bardzo się napalam, a mało z tego wychodzi. Ale i tak obiecuję wam, że nie będę tu na próżno siedział...

No i dalej gadam od rzeczy i rzucam słowa na wiatr.

PS. Zawsze zastanawiałem się, skąd się tu biorą ludzie, tacy jak tharanduril, no wiecie, co się potrafią wpasować w ten klimat, forum i całego Laca. Może się mylę, ale on tu pasuje.

Dlaczego tak mało jest mądrych ludzi na tym (lacowym) świecie? :(

PS2. Idril również zadziwiła mnie poziomiem swojej wypowiedzi. No ale to chyba z racji wieku - nie wiem, tak przypuszczam, widzę ją od niedawna, ale mój hiperwydajny i ultraprzenikliwy specjalnie uzdolniony umysł podpodowiada mi, że jest tutaj już od dawna.

Cieszycie się, że skończyłem?
| uwolniony |
Cosmathy
 
Wiadomości: 189
Dołączył(a): Śr cze 11, 2003 1:16 pm

Wiadomośćprzez Cosmathy » N sty 25, 2004 9:11 pm

Hmm. Mam wrażenie, że nie powinienem mieć prawa pisania postów na tym forum. Jakoś nie potrafię dotrzymać danego słowa i pisać składnie i w temacie :(. Przepraszam. Zawiodłem was. :(
| uwolniony |
Cosmathy
 
Wiadomości: 189
Dołączył(a): Śr cze 11, 2003 1:16 pm

Wiadomośćprzez Aron » N sty 25, 2004 9:21 pm

...WYBACZAM...
A teraz spadaj i nie grzesz więcej :wink:
PS. To jest Hyde Park, a nie mównica!!!
Aron
 

Wiadomośćprzez tharanduril » N sty 25, 2004 9:39 pm

Wiesz Cosmathy, od kiedy zarejestrowałem się na tym forum, cały czas odnoszę wrażenie, że czegoś mi brakuje, jakejś wyjątkowej cechy Lacowiczów (chyba mogę tak powiedzieć). Jakiegoś polotu, ironicznego humorku, krasomówstwa, jakie cechuje niektórych tu wypowiadających się. Na samym Lacu też nie najlepiej, mało o kim moge powiedzieć, że to mój znajomy. Ja wiem, żem początkujący, że nikt mnie nie zna itp... ale coś mi brakuje. A tu proszę, taki tekst. Wielkie dzięki, brachu, lżej mi na sercu.

Skąd sie biorą tacy ludzie, pytasz. Coś tak kilka dni przed świętami, znudzony życiem, szkołą, starymi i poprzechodznymi na wszelkie sposoby grami, zapragąłem jakiejs odmiany. Rozglądałem się po Internecie i na jakiejś stronie poświęconej PBM (play by email, jakby ktos nie wiedział) nalazłem link do http://www.lac.pl Kliknąłem i zacząłem czytać. Parafrazując wieszcza, najpierw ogarnęły mnie litość i trwoga, że takie coś na dłuższą metę można znieść. Potem, w miarę wgryzania się w kolejne odnośniki na stronie, zakiełkowało zainteresowanie i postanowiłem spróbować. Wyniki tego widzicie do w mojej osobie. Cholera, uzależniłem się. Miałem uczyć się Prologa na konkurs, a Lac cały czas zbiera żniwo w postaci kolejnych godzin. I co mam teraz zrobić? Ehh... Chyba pogram w Laca.
"Jak eksploduje bomba, to widać zmiany. Dziura w ziemi, jakieś flaki na drzewie. Słowem, widać zmiany."
tharanduril
 
Wiadomości: 166
Dołączył(a): Pt gru 26, 2003 7:24 pm
Lokalizacja: zwykle z domu

Wiadomośćprzez Aron » N sty 25, 2004 9:56 pm

Wiesz Cosmathy, od kiedy zarejestrowałem się na tym forum, cały czas odnoszę wrażenie, że czegoś mi brakuje, jakejś wyjątkowej cechy Lacowiczów (chyba mogę tak powiedzieć).

Drogi Tharandurilu :smile:
Obawiam się, że u niektórych Lacowiczów jest to choroba psychiczna, ale się nie zrażaj. :wink:
Aron
 

Następna strona

Powrót do Hyde Park



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

cron