Atak wampirów

Opowiadania o historiach dziejących się w świecie Laca.

Moderatorzy: Thail, łowcy trolli

Atak wampirów

Wiadomośćprzez Februs » Pt paź 15, 2004 5:23 pm

Rozdział 1: Rozpoczęcie
Był spokojny letni wieczór. W Migaardzie było nadzwyczaj spokojnie.
Mieszkańcy nie obawiali się wampirów ani morderców których było coraz mniej. Włóczyli się po mieście, prowadząc życie nocne. Jednak w mieście była niepokojąca postać.
- Ej, ty wydzisz tego gostka na czarno ubranego? - powiedział piekarz do kumpla
- Taa... podejrzany typ... pewno złodziejaszek
Zakapturzona postać zmierzała pewnym krokiem do bramy.
- Po kiego on idzie do bramy? Przecie zamknięta jest... - dziwił się piekarz. W tej samej chwili zobaczył szarą dziurę. Postać przez nią przeszła.
- TY! Ginghol! On zniknął!

Daleko za miastem parias Dinhelan odrzucił kaptur. Dało się dostrzec śnieżnobiałe kły.
- Yhmmyh... czuję głód... głód... - mruczał wampir - Muszę znaleźć moją ofiarę...
Nagle usłszał ruch. Obrócił się błyskawicznie wyjmując broń. Poczuł ukłucie na ramieniu, znowu się obrócił zadając błyskawicznie cios. Cios miał tak znaczną siłę że przeciwnika odrzuciło. Przeciwnikiem była... Sirith.
- Więc nadal polujecie na pariasy, tak? - powiedział mściwie Dinhelan zadając kolejny cios.
- Tak... i ty będziesz naszą ofiarą... - odpowiedziała Sirith i z zadziwiającą szybkością wstała chwytając Dinhelana za szyję. Jednak ten nie dał się łatwo. Odrzucił ją z potężną siłą na drzewo po czym uciekł. Wiedział że z Sirith nie wygra. Gdy uciekł na bezpieczną odległość zaczął wypatrywać się za jakimś pożywieniem. Owiał go strach, bo w każdej chwili Eta Carinae może go dopaść.
- Nie dam się zabić - powiedział sam do siebie. Nagle zobaczył jakiegoś człowieka w płaszczu podróżnym. "To zwykły podróżnik, więc go dopadnę" pomyślał Dinhalen. Człowiek zatrzymał się. Dinhalen tylko na to czekał. Wyskoczył za krzaków, powalił go z nóg i zatopił swoje kły w jego pełnej krwi szyi...

- Jak to możliwe że zwykły parias cię zranił? - powiedział Gerino do Sirith.
- Po prostu to tchórz, panie, uciekł bez honoru jak zwykły kmiot - tłumaczyła się Sirith - Ale nie martw się, panie. Dopadnę go i wtedy nie będzie mu do śmiechu.
- No ja myślę. Tyle że mamy teraz ważniejsze sprawy na głowie. Wszyscy myślą że nas nie ma, i trzeba o to zadbać. Oczywiście musimy się przygotować do naszego wielkiego uderzenia na Migaard - powiedział Gerino. Mistrz ceremoni jak zwykle był zajęty
Wieczorem odbyła się narada. Decyzja zapadła - atak na Migaard ma być w 16 dniu kłamstwa.

C.D.N.[/u][/b]
Emblemat użytkownika
Februs
 
Wiadomości: 411
Dołączył(a): Wt lip 20, 2004 6:11 pm

Wiadomośćprzez Februs » Pt paź 15, 2004 7:09 pm

Rozdział 2: Napaść
Był słoneczny poranek. Dinhalen szedł lasem. Ogromne drzewa dawały duży cień chroniąc Dinhalena przed słońcem. Czuł na karku zemstę Eta Carinae. Był nassany więc miał nadzieje że gdy dojdzie do walki będzie mógł się bronić. Oczywiście gdy spotka samego mistrza ceremoni to nadzieja zaniknie. Miał jednak nadzieję że wyślą na niego pojedynczego wampira, ponieważ mógłby go pokonać. Dysponował dużą siłą i energią. Był bardzo doświadczonym wojownikem.
W krzakach coś się poruszyło i było widać wystający brzydki łeb.
- Hmm. To goblin. Rozwalę go dla treningu
I z wielką szybkością ruszył ku nie mu. Goblin wyszedł zza krzaku i pobiegł w kierunku Dinhalena. Dinhalen wyjął miecz i skosił nim gobliną obcinając mu stopy. Następnie wykonał olbrzymi skok chwytając goblina. Goblin z GIGANTYCZNĄ siłą uderzył w drzewo. Spadł nieżywy na ziemię z rozbitą głową. Wylądował na nim z potworną siłą Dinhalen rozwalając go na flaki. Ocean krwi. Nagle Dinhalena ogarnęła potężna furia.
- To się stanie z Eta Carinae gdy wyślą kogoś na mnie. Pariasi górą!!!

- Panie, pójdę, znajdę i unicestwie tego pariasa - powiedziała Sirith
- Nie, jesteś mi potrzebna - odpowiedział Gerino
Nagle podszedł do nich Kethrax.
- Ja mogę pójść, znaleźć i zniszczyć pariasa - powiedział
- Nie, potem wyśle na niego parę wampirów - odpowiedział chłodno Gerino
- Ależ panie, błagam! - krzyknął Kethrax
- Dobrze. Idź i wracaj szybko!!!

"Gdzie ten wampirzy wrzod może być?" myślał Kethrax. Tymczasem Dinhalen był niedaleko. Czuł że w pobliżu jest niebezpieczeństwo.
- Do diabła... - stwierdził Dinhalen ze złością. I nagle zobaczył plecy Kethraxa. Wyjął miecz i z wielką szybkością zbliżył się do niego. Postanowił go skosić jak goblina. Jednak Kethrax uskoczył zadając dotkliwy cios Dinhalenowi.
- Tutaj jesteś pariasie! - krzyknął Kethrax
- CO?! - wrzasnął Dinhalen zrywając się na równe nogi uderzając Kethraxa z całej siły. Kethrax upadł ale błyskawicznie wstał zadając Dinhalenowi potężny cios. Dinhalen cały potłuczony upadł. Wszystko w okół niego wirowało, ściemniało się... stracił przytomność...
Emblemat użytkownika
Februs
 
Wiadomości: 411
Dołączył(a): Wt lip 20, 2004 6:11 pm


Powrót do Opowiadania



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 1 gość

cron